Archive for November, 2008

Podsumowanie…   no comments

Posted at 4:46 pm in Uncategorized

Patrząc na te 4-5lat zmagania się z chorobą, a raczej urazem, stwierdzam, że najlepszym lekarstwem na ból jest uprawianie sportu. Gdy trenowałem na siłowni – mój grzbiet wzmacniał się. Mięśniami obudowywałem szkielet – jeśli można tak to ująć. Rzadko występował ból, gdy czynnie uprawiałem sport. A jeśli był – to znikomy. Dodatkowo jest wiele pozytywnych aspektów z trenowania. Oczywiście nie zamierzam ograniczyć się tylko do siłowni. Chciałbym wprowadzić w swój „harmonogram” zajęć też pływanie na basenie, raz na tydzień lub na dwa tygodnie. Wszystko zależnie od czasu.
Dodatkowo przydałoby się raz na jakiś czas wybrać na masaż rozluźniający lub rozciągający. Czas pokaże co z tego wszystkiego wyniknie. Ale jedno wiem – w większości to, co mi lekarze przepisywali (leczenie „soluxem”) było zbywaniem pacjenta. Nawet nie pokwapili się zbadać – spojrzeli na zdjęcie i ok., solux – następny.
Służba zdrowia – troszkę u nas kuleje… niestety, przez to my cierpimy.
Najciekawsze, że ostatni lekarz jaki mi przepisał pełną rehabilitację był czarnoskóry. Nie bał się dobrze zbadać człowieka i skierować go na coś więcej niż sam „solux”.

Written by admin on November 16th, 2008

Dwu-trzy letnia przerwa i powtórka z rozrywki   no comments

Posted at 4:46 pm in Uncategorized

Od około dwóch, może trzech lat, nie trenuje regularnie i znów pojawiły się problemy. Odcinek lędźwiowy boli coraz bardziej. Ciężko cokolwiek mi zrobić, już nie mówiąc o tym, jak wyczerpany z energii jestem po dniu pracy – i jak mało sił mam w sobie odkąd nie trenuję. Teraz problemem dla mnie jest zrobienie małego przemeblowania i podniesienia czegoś cięższego z ziemi – zaraz ból w kręgosłupie i trzeba odpocząć.
Trafiłem po raz kolejny do lekarza – teraz zupełnie inna przychodnia. Trafiłem na lekarza, który nie tylko spojrzał na zdjęcia, ale także przebadał mnie i stwierdził, że rehabilitacja to podstawa. Wypisał mi 3 różne zabiegi, tzn. Solux (lampy), galwanizację (leczenie prądem), oraz masaże. Każdy z tych zabiegów trwa po 15minut. Dodatkowo lekarz zabronił przez pewien czas uprawiać sport – aż zobaczymy, jakie efekty przyniosą zabiegi.
Tak więc poszedłem na rehabilitację – długo nie musiałem czekać. Jutro mam ostatni zabieg – czy coś to dało? Tak, owszem – nie odczuwam takiego bólu. W ciągu 2 tygodni pojawił się tylko jeden ciężki dzień – akurat to była niedziela (rehabilitacje mam od poniedziałku do piątku) – ból był dosyć intensywny, ale z drugiej strony słabszy niż te sprzed lat.
Jednakże postanowiłem nie zależnie od efektów rehabilitacji, że na dniach powracam do czynnego uprawiania sportu.

Written by admin on November 16th, 2008

Najlepszy lek – sport?   no comments

Posted at 4:45 pm in Uncategorized

Na przekór wszystkiemu i wszystkim – postanowiłem wznowić treningi na siłowni i uprawiać bardziej aktywny tryb życia. Treningi na siłowni, bieganie, zdrowsze odżywianie. I co ciekawe – bóle były o wiele słabsze, aż w końcu przestały się pojawiać w ogóle. Trenowałem 3, czasem 4 razy w tygodniu – nie oszczędzając się. Oczywiście z głową – nie szalałem z ciężarami. Przykładałem bardziej uwagę do techniki wykonywania ćwiczenia niż do tego by podnieś jak najwięcej. Biegałem za piłką jak przed laty. Wszystko wyglądało dobrze… do czasu. Kiedy przerwałem treningi i zacząłem pracować w okresie wakacji. W domu bywałem rzadko, coraz więcej godzin spędzałem w pracy. Po paru tygodniach – pojawiły się znowu bóle. Z początku słabe, niczym zakwasy po ciężkim treningu. Z czasem znowu coraz mocniejsze. Zacząłem uśmierzać ból tabletkami. Aż w końcu wakacje dobiegły końca – praca również. Więc zacząłem na nowo trenować, spokojnie, zwiększając z czasem intensywność – ból zanikał prędko. I na nowo mogłem poczuć się wolny. Plecy przestały boleć i mogłem uprawiać sport bez przeszkód.

Written by admin on November 16th, 2008

Dwóch lekarzy – dwie opinie   no comments

Posted at 4:45 pm in Uncategorized

W końcu minęły 3 miesiące i trafiłem do innego „specjalisty”, który stwierdził, że powinienem uprawiać sport – niezależnie od tego czy boli czy nie. Dwóch lekarzy, dwie odrębne analizy. Niby wszystko jest ok., ból minie po pewnym czasie. Teraz się „rozrastam” i stąd bóle - opinia drugiego lekarza. Minęło parę dni i ból znów się nasilił – trafiłem z powrotem do tego lekarza (tego, co kazał uprawiać sport). Dostałem skierowanie na solux – czyli znów lampy. Wykorzystałem 10 zabiegów (czy 15 – sam już nie pamiętam) i pojechałem na wakacje. I tu pojawił się problem – z dala od wszystkich lekarzy. Nagle któregoś wieczoru dopadł mnie ból – był tak silny, że nogi mi zesztywniały i nie mogłem nimi poruszyć. Leżałem tak kilka minut, po czym na szczęście ból minął. Mięśnie się rozluźniły. Po paru dniach byłem już w domu. Na szczęście na wizytę u lekarza nie musiałem długo czekać, jednakże gdy opowiedziałem mu o swych problemach, odpowiedział: „to nie możliwe, ze nie mógł pan ruszać nogami”. I stwierdził, że nic mi nie jest. Poszedłem do drugiego lekarza – który dał skierowanie na rehabilitację. Ale niestety – na zabiegi trzeba było czekać ok. 4 miesięcy.

Written by admin on November 16th, 2008

Początkowy etap choroby   no comments

Posted at 4:45 pm in Uncategorized

Wszystko zaczęło się od tego, że w szkole średniej na zajęciach wychowania fizycznego graliśmy w piłkę nożną. Po dość mocnym zderzeniu z jednym z kolegów odczułem ból w okolicach odcinka lędźwiowego. Na następny dzień, kiedy ból nie mijał, udałem się do lekarza ortopedy, po czym skierowano mnie na prześwietlenie i lekarz stwierdził, że cierpię na „rozszczepienie łuku kręgowego s1 i s2”. A dokładniej między tymi dwoma kręgami mam zbyt dużą szczelinę. Oczywiście diagnoza lekarza – „cierpisz na to od dziecka, to wada wrodzona”. Dodam tylko, że nikt w rodzinie tego nie miał, a dopiero po 17-latach dowiaduje się o tej chorobie. Lekarz zakazał mi uprawiania sportu przez około 3 miesiące i skierował na wykupienie 10 zabiegów lampami SOLUX, po czym miałem przyjść na kontrolę.
I tak też się stało, jednakże ból występował nadal, ale sporadycznie. Przestałem trenować na siłowni, nie ćwiczyłem na zajęciach wychowania fizycznego, unikałem nawet biegania do autobusu. Nie dźwigałem nic ciężkiego, po prostu – bałem się o swój kręgosłup. Chciałem zastosować się do zaleceń lekarza jak najlepiej mogłem.

Written by admin on November 16th, 2008